Ruszyła produkcja Caddy 5. Jak powstawał najnowszy model Volkswagena? Zobacz!

Norbert Kowalski
Norbert Kowalski
Jeszcze w październiku Volkswagen Poznań rozpoczął seryjną produkcję najnowszego modelu Caddy 5. Kolejne zdjęcie --->Volkswagen Poznań
Grzegorz Toś w fabryce Volkswagena w Poznaniu pracuje prawie od początku jej istnienia. Jest jedną z osób, które pamiętają montaż aut jeszcze sprzed 20 lat, a jednocześnie teraz tworzył najnowszy model Volkswagena, czyli Caddy 5. O tym pojeździe mówi, że to auto o wielu twarzach, choć pracy przy nim nie brakowało. Jak w takim razie zmieniała się fabryka Volkswagena od niewielkiego zakładu po największego pracodawcę w Wielkopolsce, który tworzy najnowsze pojazdy?

– Na początku, w latach 90-tych koledzy zza Odry wprowadzali nas we wszystko. To były zupełne początki i nikt wtedy nie spodziewał się, że fabryka w Poznaniu aż tak się rozrośnie, do tak imponujących rozmiarów – mówi Grzegorz Toś, starszy technik organizacji pilotażowej, działu który odpowiada za przetestowanie i wypuszczenie na rynek kolejnych modeli Volkswagena, w tym najnowszego, Caddy 5.

Czytaj także

O tym samochodzie Grzegorz Toś mówi, że ma wiele twarzy. – To bardzo dobre, wszechstronne auto dla firmy, do przewozu towarów jak i świetny samochód rodzinny w wersji osobowej. Ma bogate wyposażenie i nie ukrywam, że sam byłbym zainteresowany jego kupnem – opowiada pracownik Volkswagena, który także przyczynił się do tego, jak dziś wygląda Caddy 5.

Jego seryjna produkcja ruszyła w Poznaniu 29 października, po kilku latach przygotowań i testów.

– Uruchomiliśmy seryjną produkcję pierwszych wariantów, ale chociaż pierwsze samochody już zjechały z taśmy, to pełne moce produkcyjne osiągniemy w przyszłym roku – wyjaśnia Grzegorz Toś, który był świadkiem tego, jak Volkswagen przez lata stale się rozwijał. A on sam razem z firmą.

Czytaj także

Zaczynaliśmy od prostego montażu

Fabryka Volkswagena w Poznaniu rozpoczęła swoją działalność w 1993 roku na miejscu dawnych zakładów Tarpana. Zaledwie trzy lata później, na początku 1996 roku, pracę w Volkswagenie rozpoczął Grzegorz Toś. Jak sam wspomina, duży wpływ na jego decyzję mieli znajomi, którzy już wcześniej rozpoczęli pracę w fabryce.

– Jako pierwsi w Volkswagenie zatrudnili się moi koledzy. Z kolei ja, po zakończeniu służby wojskowej, podjąłem pracę w innej firmie. Kiedy Tarpan się kończył, to mówiło się, że przejmie to Volkswagen i każdy myślał, że to interesujący pracodawca. Po tym, jak koledzy mi potwierdzili i powiedzieli, jak wygląda praca, to stwierdziłem, że spróbuję. Kiedy rozmawialiśmy prywatnie, kto i co robi, to wychodziło na to, że w Volkswagenie są możliwości rozwoju i była to też firma, która proponowała dobre pieniądze. Akurat pojawił się nabór na trzecią zmianę, na rozszerzenie produkcji i postanowiłem złożyć dokumenty – wspomina Grzegorz Toś.

Masz to na prawie jazdy? Możesz mieć duże kłopoty podczas ko...

W marcu 1996 roku rozpoczął pracę w dziale montażu. – To były jeszcze pozostałości po Tarpanie. Dział montażu to była zaledwie jedna hala, do tego niewielka część biurowa i lakiernia. Budynku, w którym pracuję obecnie, nie było w ogóle. Rozpocząłem pracę na montażu, gdy samochody już jeździły na kołach. Nie było czegoś takiego, jak platformy, które same przewoziły pojazdy. Wtedy każdy wchodził do samochodu, przejeżdżał na swoje stanowisko i wykonywał swoją pracę. I nie produkowaliśmy, tak jak teraz ponad 700 samochodów na dobę, ale może około 10 na zmianę – wspomina pracownik Volkswagena.

I kontynuuje: – Co więcej, zakres pracy na takim stanowisku był o wiele szerszy i trzeba było wykonywać więcej czynności, to pozwalało z kolei lepiej poznać samochód. Z zawodu jestem mechanikiem samochodowym, taka praca dawała mi duże możliwości rozwoju.

Czytaj także

Grzegorz Toś na dziale montażu pracował na rozmaitych stanowiskach. – Jeśli były jakieś potrzeby lub braki na innych stanowiskach, to mój mistrz kierował mnie na inne obszary, gdzie mogłem jeszcze bardziej poznawać pojazdy – mówi.

Od montażu po wdrażanie najnowszych modeli Volkswagena

Niedługo po tym, jak rozpoczął swoją pracę, Grzegorz Toś znalazł się w grupie pracowników, który wyjechał na kilkutygodniowe szkolenie do Hanoweru. To pozwoliło polskim pracownikom przygotować się do seryjnej produkcji samochodów w Poznaniu.

Na co zwrócić uwagę podczas zakupu opon zimowych? Oto wszyst...

– Tam właśnie zobaczyłem, czym jest organizacja pilotażowa i czym się zajmuje. Byłem pod dużym wrażeniem tego co zobaczyłem. I około 2001 roku taki dział organizacji pilotażowej powstał też w Poznaniu. A w związku z tym, że byłem w Niemczech na szkoleniach, to zostałem do niego wybrany. Początkowo było nas dosłownie kilku, może maksymalnie dziesięciu. Pomagali nam też koledzy z Hanoweru i zaczęliśmy budować pierwszy samochód od podstaw w Poznaniu– opowiada Grzegorz Toś.

I dodaje: – Kluczowym momentem była zmiana hali, w której obecnie się znajdujemy. Początkowo to był maleńki obszar, a teraz mamy własny budynek. A pod względem kadrowym, o ile początkowo było 10, tak teraz nasz dział liczy ponad 100 osób.

Oddział pilotażowy w Poznaniu rozpoczął swoją pracę przy modelu T5. Potem było m.in. Caddy 3, Caddy 4, T6, Crafter we Wrześni i najnowszy Caddy 5. – Zajmujemy się wdrażaniem do produkcji wszystkich nowych modeli, które są produkowane w Volkswagen Poznań. Przeprowadzamy próbne zabudowy, oceniamy części, które mają wejść do produkcji – tłumaczy Grzegorz Toś.

Czytaj także

W praktyce oddział pilotażowy buduje prototypowy samochód, zanim trafi on na linię montażową. – Nasze prace nad Caddy 5 zaczęły się jeszcze w 2018 roku. Było przy nim dużo pracy, ponieważ pod względem elektroniki to zupełnie inny samochód niż Caddy 4. To jest samochód na bazie Golfa 8, co sprawia, że mówimy tu o ogromnym przeskoku technologicznym w porównaniu do Caddy 4 – opowiada mężczyzna.

Zobacz video z budowy:

A jednocześnie nie ukrywa, że czuje radość i satysfakcję, kiedy kolejny nowy samochód trafia na linię montażową. – Satysfakcja jest zawsze, gdy wdrażamy nowe auto - mówi Grzegorz Toś.

Utrudnieniem podczas prac nad Caddy 5 była epidemia koronawirusa. Zastała ona pracowników, kiedy akurat prowadzili prace nad serią zerową najnowszego modelu Volkswagena. – Koronawirus poważnie utrudnił nam pracę, ale firma zastosowała wszystkie środki ochrony osobistej i ostatecznie doprowadziliśmy do końca wszystko zgodnie z planem tak, że oddaliśmy pojazd terminowo – mówi Grzegorz Toś.

Ćwierć wieku w Volkswagenie. Przepaść technologiczna i syn, który poszedł w ślady ojca

W przyszłym roku Grzegorz Toś będzie obchodził ćwierćwiecze pracy w Volkswagenie. Przez ten czas mógł obserwować, jak zmienia się zakład, wykorzystywana technologia oraz możliwości w pracy. I nie ma wątpliwości, że między Volkswagenem z początków jego działalności, a obecnymi realiami w fabryce jest prawdziwa przepaść.

Czytaj także

– Nie ma porównania. To tak, jakby spojrzeć na komputery sprzed 25 lat i te, które są teraz. Wtedy w dziale mieliśmy jeden komputer, a rysunki wiązek były papierowe i drukowane. Technologia poszła tak do przodu, że nie da się tego porównywać. Teraz mamy dostęp do różnorodnego oprogramowania, systemów i sterowników. Wcześniej nikt z nas o tym nie wiedział – wspomina Grzegorz Toś.

Rozwój technologii to jednak nie tylko większe możliwości w pracy, ale także większe wyzwania. Obecne pojazdy są bowiem naszpikowane elektroniką.

– Na pewno rozwój elektroniki stawia przed nami większe wyzwania. Musimy być na bieżąco z rozwojem technologii i zmianami, dlatego bierzemy udział w szkoleniach, by nie wypaść z rytmu – mówi pracownik Volkswagena.

Czytaj także

Do przodu idzie nie tylko technologia, sam Grzegorz Toś, ale także jego syn, który poszedł w ślady ojca i również pracuje w fabryce we Wrześni.

– Kiedy w domu opowiadałem o pracy albo naprawiałem prywatne auto, to syn był zainteresowany mechaniką i to poszło tak naturalnie. Syn poszedł do szkoły w Swarzędzu, gdzie znajdują się klasy pod patronatem Volkswagen Poznań. Po jej ukończeniu otrzymał propozycję pracy we Wrześni i pracuje tam już ok. 4 lata – mówi Grzegorz Toś.

Dodaje jednak, że rozmowy o pracy zdecydowanie nie dominują w domu. – Życie prywatne staramy się oddzielać od zawodowego. Oczywiście, jakoś ta praca na pewno się gdzieś przeplata, ale nie jest to główny temat naszych rozmów – zapewnia Grzegorz Toś.

A ponadto nie ukrywa, że w przyszłości chciałby nadal pracować w zakładach Volkswagen Poznań. – Życie płata nam różne figle, jak np. koronawirus, Nie wiadomo, co nam los przyniesie. Jednak, jeśli nie będzie żadnych kataklizmów, to chciałbym pracować dalej w Volkswagenie, bo jestem z tej pracy bardzo zadowolony. To praca, w której nie ma monotonii, w której stale wybiegamy w przyszłość i za każdym razem pracujemy nad czymś nowym. Jeszcze parę modeli samochodów chciałbym zbudować – kończy Grzegorz Toś.

Wideo

Materiał oryginalny: Ruszyła produkcja Caddy 5. Jak powstawał najnowszy model Volkswagena? Zobacz! - Poznań Nasze Miasto

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3