Z Agnieszką Krawczyk o jej najnowszej książce "Przyjaciele i rywale " z serii „Czary codzienności”, magii dnia codziennego i pomysłach na przyszłość rozmawia Małgorzata Stuch

Właśnie ukazała się pani książka „Przyjaciele i rywale” - druga część sagi „Czary codzienności”. Skąd pomysł na te powieści?
Obojętnie co piszę czy powieść obyczajową czy kryminał – mam zawsze bardzo dokładny plan o czym będzie. Tak było i w tym przypadku. Punktem wyjścia książek „Siostry” oraz „Przyjaciele i rywale” była moja obserwacja relacji dwóch sióstr. Siostry były blogerkami , interesującymi się książkami, zresztą poznałam je na targach książki. A ich relacja była naprawdę siostrzana, cudowna i ciepła. Bardzo mi się spodobała i postanowiłam napisać rzecz właśnie o tym jak to może być między siostrami. A poza tym sama zawsze chciałam mieć siostrę i podobne relacje. No, ale wyszło tak, że jestem jednak jedynaczką…

Bohaterki „Czarów codzienności” mają bardzo skomplikowane życie, aż wierzyć się nie chce…
To prawda. Mają różne matki, różnych ojców, zdarzają się im niezwykle- wydawało by się rzeczy. Ale to tylko na pozór. Gdy ukazały się „Siostry” , zrozumiałam że historie Agaty , Danieli i Tosi nie są rzeczami nie do wyobrażenia. Otrzymałam mnóstwo maili od czytelniczek, które opisywały mi swoje życie i bardzo skomplikowane relacje rodzinne. Wiele razy okazywało się, że były to rzeczy naprawdę niewyobrażalne, nieprzewidywalne. Gdybym je opisała, nikt by nie uwierzył, że mogą się zdarzyć naprawdę.

Opisała pani którąś z historii nadesłanych przez czytelniczki?

Nie, nigdy tego nie robię. Z szacunku dla czytelników. Tak naprawdę nie jestem do końca przekonana czy moi czytelnicy faktycznie chcieliby, aby ich życie zostało opisane i pokazane innym. Ja z rzeczy, które widzę i wiem tylko czerpię pewną inspirację. I tak powinno być.
Moim zdaniem pisarz powinien się tylko inspirować pomysłami, które poddają mu jego czytelnicy . Resztę musi wymyślić sam.


A czy w takim razie bohaterki „Czarów codzienności” mają w sobie coś z pani?
Powiedziałabym, że każdy bohater jest w jakiejś części pisarzem... Tak jest i z moimi bohaterkami – żadna nie jest tak do końca mną, ale mają wiele ze mnie. Przeżywają moje wątpliwości i rozterki, mają chwile wahania i radości, momenty zwątpienia i odwagi.

Która z dziewczyn jest pani ulubioną bohaterką?
Myślę, że Agata z „Czarów codzienności” . To bardzo bliska dla mnie postać. Na początku powieści jest niepewna siebie, nie potrafi bronić swoich racji. Po prostu boi się żyć. Potem , w sytuacji przed jaką stawia ją życie – czyli gdy umiera jej matka i musi opiekować się młodszą siostrą - znajduje w sobie siłę. Właśnie na podstawie przemiany Agaty chciałam pokazać wszystkim czytelniczkom, że
w każdej z nas drzemią olbrzymie pokłady siły, której zazwyczaj sobie nie uświadamiamy . Musimy tylko tę siłę znaleźć.
I wszystko będzie dobrze.

Oprócz sióstr bohaterem „Czarów codzienności” jest mała ale piękna miejscowość Zmysłów. Czy pierwowzorem było jakieś konkretne, urokliwe miasteczko?
Zmysłów jest oczywiście wymyślony. Nie ma takiego jednego, konkretnego miasteczka, które opisałam w książce ale wiem że jest wiele podobnych. A ja takie miejscowości a po prostu uwielbiam. Zwłaszcza te w Małopolsce. Kocham je, bo trochę inaczej wszystko się w nich dzieje a czas płynie leniwie. Mają urok takiego niespiesznego życia. Oczywiście, małe miasteczka mają też swoje wady, każde ma swoje problemy. I o tym też piszę. To nie tak, że w swoich książkach je idealizuję…

Druga część „Czarów codzienności” kończy się prawie sensacyjnie i dość nieoczekiwanie. Proszę mi powiedzieć czy cała saga zakończy się dobrze?
Oczywiście, że tak. Wszystko będzie dobrze bo… tego oczekują moi czytelnicy. Kochamy dobre zakończenia. Na świecie jest tyle złych rzeczy, że przynajmniej literatura powinna przenosić nas w świat dobrych zakończeń. Musi być zwykłe, codzienne życie, po drodze emocje i trochę sensacji ale optymizm na koniec jest absolutnie wymagany!
Ja po prostu nie dopuszczam złych zakończeń.


Skąd tytuł „Czary codzienności” ? Czy właśnie od pani zauroczenia zwyczajnym życiem w małym miasteczku?
Dokładnie tak. Bo uważam, że codzienność może być piękna tylko my nie zawsze to dostrzegamy. Za bardzo przejmujemy się wieloma rzeczami a nie zwracamy uwagi na zwyczajne, codzienne rzeczy: dobre jedzenie, drobne przyjemności, ulubione książki, podróże , koty i psy, które potrafią być cudownymi towarzyszami. Za mało czasu poświęcamy bliskim: rodzinie, przyjaciołom. Chciałabym to uświadomić czytelnikom i dlatego w swoich książkach chcę pokazać jak magiczna i cudowna jest codzienność.

Zawsze chciała pani opisywać tę magię codzienności? Jak to się stało, że w ogóle zaczęła pani pisać?

Dobre pytanie! Pierwszą książkę napisałam właściwie dla siebie. To po prostu była powieść, którą chciałam przeczytać. Pisałam od dawna, ale żadnej książki nie mogłam dokończyć. Być może wynikało to z faktu, że byłam tego swojego pisania bardzo niepewna. Nie miałam wiary w siebie. Bałam się jak przyjmą moją książkę czytelnicy. Dopiero, gdy urodziłam dziecko wszystko się zmieniło. Przed urodzeniem syna nie umiałam walczyć o swoje racje ale kiedy ma się małe dziecko człowiek bardzo szybko uczy się takich rzeczy. Wie, że musi zawalczyć, postawić na swoim, nie przejmować się zdaniem innych. Gdy już byłam matką, dokończyłam książkę i okazało się, że zdanie innych nie jest dla mnie aż tak ważne. Pomyślałam: niektórym książka nie spodoba, ale
przecież nie można podobać się wszystkim
. A pisanie kolejnych książek przyszło mi już bardzo łatwo.

Wie pani już, co jeszcze przygotowuje dla czytelników?

Zazwyczaj gdy piszę książkę już wiem o czym będzie ta następna ( śmiech). W ogóle jeżeli idzie o pisanie jestem takim małym biurokratą. Mam dokładnie zaplanowane co i jak, nie zdarza mi się nie dotrzymać terminów np. ukończenia powieści. Napisałam już sagę o wsi, „Czary codzienności „ są o małych miasteczkach. I wiem, że następna saga będzie o dużym mieście czyli o moim rodzinnym Krakowie.

O autorce
Agnieszka Krawczyk tak sama pisze o sobie: pisarka z Krakowa. Lubi koty, kawę i książki - w tej kolejności.
Z wykształcenia polonistka, pracowała jako dziennikarka i redaktorka,obecnie jest pisarką na cały etat. Autorka m.in. „Napisz na priv”, „Magiczne miejsce”, „Morderstwo niedoskonałe”, „Dziewczyna z aniołem” czy „Noc zimowego przesilenia”, „Siostry" , „Przyjaciele i rywale". Jej powieść „Dolina mgieł i róż” znalazła się na liście bestsellerów Empiku. Współautorka 4 tomów opowiadań kryminalnych.

Książki

Komentarze (1)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Katarzyna (gość)

Wszechobecnie dominująca obojętność znajduje przeciwstawienie w mocnych podstawach Akademii Królowej Jadwigi, gdzie pojmuje się pracowitość, jako klucz do osobistego i przede wszystkim rodzinnego sukcesu i szczęścia kobiet.